Najpierw zacznę od poczciwego górala.
Otrzymałem go na Komunię 6 lat temu. Jeździłem okazyjnie bo mam jeszcze Jubilata. Czasami rowerkowi się ucierpiało itp. Rok temu narodziła się koncepcja pomalowania metalowych zderzaków, gdyż były zardzewiałe (oryginalnie były plastikowe, lecz na szczęście je połamałem). Przedni pomalowałem sprayem, tylnego nie prysnąłem, czeka?ł na lepsze czasy. W trakcie też postanowiłem wymienić smar w tylnym kole. Koło samo się dokręciło i podziękowało za współpracę. Trzeba było kupić nowe i tak też uczyniłem po 3 miesiącach. W marcu tego roku już śmigałem rowerkiem i porysowałem przedni błotnik. W następną sobotę pomalowałem podkładem, po szpachlowałem nierówności, pomalowałem ponownie czarnym sprayem. Potem je zamontowałem, zakupiłem sakwę do wypraw na wakacje, bagażnik też, zamontowałem lampki, wypolerowałem całość. W planach mam jeszcze pomalować ramę i kierownicę, nie w tym, a w następnym roku. Jeszcze zapomniałem o jednym - po zimie 2006 musiałem oddać kierownicę do pospawania, gdyż spaw na mostu poszedł. Teraz mam lepiej nałożony spraw niż przypisała fabryka
Stan rowerku sprzed roku (od maja 2005r nic się nie zmieniło przez następny rok):
Pomalowane błotniki w marcu:
Tył:
Przód:
.
Stan roweru na dzień dzisiejszy:
.
Pozostałe moje rowery też będę tutaj opisane za jakiś czas. Nie licząc oczywiście Diamanta, ponieważ on posiada swój w?tek.


respect

. Fotek nie b?dzie. Potem pojechali?my (w felerny czwartek) na tras? - ze 20km mo?e stukn??o. Dzisiaj te? zaliczy?em 30km.
